KONCERT RIHANNY W GDYNI 7.07.2013


Moje przeżycia związane z podróżą do Gdyni i koncertem Riri :)


Wyruszyłyśmy pociągiem z Krakowa po 1 w nocy. Pomimo wykupionych miejsc musiałyśmy zająć cudze, gdyż nasze posłużyły komuś w stanie wskazującym za łóżko ;)
Usiadłyśmy w pustej kuszetce i przysnęłyśmy do pierwszego przystanku o 4 nad ranem, kiedy dosiadło się do nas 3 emerytów, którzy nie zważając na nasz sen rozpoczęli głośne rozmowy na typowe dla nich tematy jak polityka, sport, koleje i różne inne, nie mając o nich pojęcia. Wytrzymałyśmy w ich towarzystwie do 8, ponieważ do kuszetki weszło małżeństwo z dzieckiem - jak się okazuje, dziecko to niezbity argument na to, że my pomimo braku innych miejsc musimy ustąpić im swoje.
Nie widzę problemu w posadzeniu dziecka, ale jak wiadomo siedzeń jest 8, więc 5 zajętych pozostawiało 3 wolne właśnie dla nich. Problem znalazł się w jakości miejsc. My siedziałyśmy pod oknem, a dziecko KONIECZNIE musi tam siedzieć :) Niestety zaczęło się robić nieprzyjemnie, gdyż nigdy nie wychodzę z założenia, że komuś należy się szacunek nawet wtedy, gdy on go nie okazuje, więc głośno wyraziłam swoją opinię na temat towarzystwa zebranego w kuszetce i przeniosłyśmy się do innego wagonu. Dalsza podróż minęła już w miarę spokojnie, aż jakaś kobieta nie przycięła palca w oknie swojemu dziecku i nie potrafiła zapanować nad jego rozpaczą. Powinny być przeprowadzane testy przed przyznaniem komuś prawa do posiadania potomstwa, naprawdę.

Wreszcie o 12 w sobotę stacja Gdańsk Główny i nasze zaskoczenie - kilka osób znalazło peron, na którym wysiadamy z pociągu i czekało, aby nas przywitać w obcym mieście :) Bardzo Wam dziękuję, byłam pozytywnie zaskoczona!
Osoby te zaprowadziły nas na starówkę Gdańska, gdyż byłyśmy przede wszystkim głodne. Spędziły z nami około godzinę na rozmowach, śmiechu i robieniu wspólnych zdjęć :)






Później przyszli też inni, by zobaczyć nas na żywo i spędzili z nami resztę dnia aż do zaprowadzenia nas na przystanek, z którego odjeżdżał nasz autobus do Pruszcza Gdańskiego, gdzie miałyśmy nocleg.
Mam nadzieję, że otrzymam filmiki z tego dnia, ponieważ bawiłyśmy się naszymi głosami z dodatkiem helu :D

Nie wiem, jak to jest, że ludzie w Trójmieście sami nie wiedzą, gdzie są. Komunikacja miejska pozostawia wiele do życzenia wraz z jej pasażerami - w Krakowie na pytanie "czy to przystanek X" otrzymuje się natychmiastową odpowiedź, niestety tu zignorowano nas zupełnie a nawet wprowadzono w błąd, przez co musiałyśmy przejść spory kawałek na własnych nogach, co po ponad dobie braku snu nie było naszym marzeniem... Na szczęście dotarłyśmy już bez problemów do domku i ludzie - pośredni znajomi Klaudii - okazali się być niesamowicie serdeczni i rozmowni, zapewnili nam relaks wieczorem, wysłuchali naszego wylewu emocji związanego z koncertem i wskazali łóżko... na pięknym poddaszu!

Następnego dnia budzik nie dał nam rady, za to z głośników Jacka (właściciela domu) popłynęły dźwięki Diamonds, które skutecznie nas rozbudziły :) Podali nam śniadanie i zawieźli z powrotem do Gdańska, z którego SKM-ką przemieściłyśmy się na Dworzec Główny w Gdyni i podstawionym tam autobusem na teren Open'era ok. 14.

 
 


Pomimo bliskości morza dało się odczuć wysoką temperaturę, dlatego usiadłyśmy przy piwie wypatrując znajomych twarzy - znajomych nie było, ale zaczepiło nas kolejne kilka osób chętne na zdjęcie :))

Wreszcie o 15 udałyśmy się pod bramki, które miały zostać otwarte o 16 i od tego momentu przyjemny letni dzień zamienia się w okrutny survival. Robiło się coraz bardziej tłoczno, niestety niektórzy zapomnieli o tym, że wydarzenie ma być głównie dobrą zabawą, a nie rywalizacją... No cóż. Po otwarciu bramek trzeba było wykazać się kondycją, by przebiec kilometr do kolejnej bramki, przy której wydawano opaski na rękę. I tu ogromne zaskoczenie. Przed tymi bramkami zebrało się ok. 5 tysięcy osób, a organizatorzy wystawili 20 przygłupich ochroniarzy z syndromem wyższości, bo to ONI zarządzają naszym wejściem pod scenę... Aż do teraz odczuwam niesmak po ich agresywnych odzywkach i rozkazach w stylu "usiądźcie, my wybierzemy po 5 osób, które będą podchodzić do bramek i otrzymywać opaski". Przyznam, że to okropna porażka ze strony Alter Artu, by nie rozplanować lepszej organizacji przed wydarzeniem, na które w sumie przybyło 50 (!) tysięcy osób.


Wreszcie otrzymałyśmy nasze opaski, spotkałyśmy Saszan i usiadłyśmy obok w oczekiwaniu na tak upragnione wejście na teren Golden Circle. Wreszcie około 17:30 udało nam się zająć miejsca w pierwszym rzędzie pod barierkami przy scenie!


Niesamowita radość, która nas ogarnęła pozwoliła wytrwać aż do 20 na wejście na scenę supportu - Dizzee Rascala. Przed tym jednak ochroniarze popisali się po raz kolejny pijąc wodę na oczach kilku tysięcy spragnionych, nawet mdlejących z wycieńczenia osób, ale nie wydawając butelek w ilości większej niż trzy 0,5l butelki wody na cały tłum. Organizacja naprawdę powinna zostać lepiej przygotowana. Nieważne.

Support przeszedł bez większego echa, jedynym szokiem dla mnie były komentarze publiczności "co to za czarnuch" i "nie znam tej chujni"... Ale po występie posypały się gromkie brawa i nagle nastawienie do niego przeszło na "cudowny", "ściągam płytę" i "świetna zabawa" :)

Od tego momentu postaram się zdementować wszelkie plotki krążące na temat występu, który w mojej opinii spełniał wszelkie oczekiwania i zwyczajnie rekompensował wszelkie trudy związane z oczekiwaniem na koncert Riri.
Owszem, wyszła na scenę godzinę później. Jednak uważam, że nie należy łączyć tego z jej olewaniem polskich Navy. Bądźmy realistami, to nie był tylko koncert, to całe show z perfekcyjnie dostosowanym oświetleniem, telebimami, grupą tancerzy i efektami jak prawdziwy ogień buchający z tyłu sceny. Tyle elementów mogło wymagać dodatkowego czasu do przygotowania, dlatego absolutnie nie jestem zawiedziona jej spóźnieniem - zwłaszcza, że po zajęciu miejsc przy barierkach zostaliśmy poinformowani, że wyjdzie z opóźnieniem.


Nagle gasną światła i wycisza się muzyka puszczana z głośników w odstępie między Dizzee Rascalem a Rihanną...
Radzę wyciszyć słuchawki, jeżeli takowe macie na uszach i dopiero wtedy włączyć filmik :)

 
 
 
 
 
 
 
PUNKT KULMINACYJNY, CZYLI ROBYN RIHANNA FENTY NA WYCIĄGNIĘCIE MOJEJ RĘKI:
 
A tu jeszcze kilka zdjęć :

 

 

 

 

 




Poniższe zdjęcie jest zdecydowanie moim najlepszym ujęciem i ulubioną fotografią z koncertu :)

 

 

Bardzo chciałam uchwycić Rihannę składającą ręce w trójkąt (czy jak ona to nazywa - diament ;)) ), ale niestety nie udało się :
 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A tak Rihanna schodziła ze sceny :)
 



Rihanna nie była pijana. Nie śpiewała też z playbacku - posiada chórki, które śpiewają czasem samodzielnie.
Jest niesamowicie żywa i plastyczna na scenie. W piosenkach, w których trzeba było (Stay, What now, Diamonds...), wyciągnęła dźwięki perfekcyjnie.
Mówiła same ciepłe słowa. Uznała, że po naszym zachowaniu stwierdza, że jesteśmy wielkimi imprezowiczami. Obiecała wrócić jak najszybciej. Wyznała miłość do polskiej publiczności oraz zachwycenie naszym zaangażowaniem.
Przy "Pour it up" zorganizowana była akcja, by podnieść wydrukowane przez siebie dolary z jej wizerunkiem. Przy początku piosenki Riri odwróciła się do nas tyłem, w tym czasie wszyscy unieśli swoje "signs" ;)
I gdy znów zwróciła wzrok na publiczność, zobaczyła 50 tysięcy rąk z uniesionym banknotem, co skomentowała szerokim, szczerym uśmiechem pełnym wdzięczności za takie przygotowanie.
 
Na "Diamonds" każdy zwrócił latarkę, telefon czy cokolwiek posiadał ku górze, a organizatorzy wydarzenia wygasili światła, by Barbadoska zobaczyła polskie "shine bright like a diamond" :))))
 
Z bardziej osobistych wrażeń poza oczywiście dotknięciem jej i zobaczenia z odległości mniejszej niż metr, gdy stała obok mnie i mogłam dokładnie policzyć jej rzęsy czy przyjrzeć się ubraniu (które w mojej opinii również nie było "na odpierdol się", była w mieście nad morzem, więc założyła luźne ciuchy i body imitujące strój kąpielowy - wyglądała jak zawsze pięknie), Rihanna zwróciła uwagę na moją czapkę. Po jednej z przemów oddzielających piosenki zwróciła swój wzrok na mnie, roześmiała się i wskazała palcem - na mnie... Nie zapomnę tego nigdy :)

Żałuję, że w momencie, gdy podeszła do barierek osoby z 10 rzędów były tak przekonane, że zgniotą osoby stojące przed nimi i jej dotkną, że zaczęły napierać do przodu i strąciły mi czapkę z głowy - myślę, że gdyby zobaczyła ją z bliska, jej reakcja również mogłaby być nieprzewidywalna. No cóż. Mimo to jestem najszczęśliwsza :))

 
bluza "CZEŚĆ" - fbl.pl/jordrims
bluza BOY LONDON - boy london
czapka - dope boy magic shop
koszulka - https://www.facebook.com/natalia.p.stankiewicz
kamizelka - DIY
 
więcej zdjęć i filmików : http://www.instagram.com/porcjafrytek

37 komentarzy

Govinda Wilczyńska 01/03/2014 03:36 No to fajnie miałaś (: (Odpowiedz)
marek23ify 07/02/2014 22:21 Poziom Bogiem, Ins nałogiem! (Odpowiedz)
korba225 24/09/2013 18:54 Hej też byłam na tym koncercie i właśnie po nim pokochałam Rihannę <3 Moim zdaniem było zarąbiście i strasznie mnie wkurzały te pociski kierowane w jej stronę, że niby śpiewała z playbacku albo, że była pijana. No ja przynajmniej nic takiego nie zauważyłam :)
Świetny blog już zaobserwowałam i na pewno nie raz tu jeszcze wpadnę :* ~ pozdrawiam
http://bbestofthebest.blogspot.com/
(Odpowiedz)
Anonymous 12/08/2013 16:35 ej sory nie było Twojej "lasce"gorąco w tej bluzie? tani lans najważniejszy co ?patelnia na zewnątrz ale twardo trzeba miec zapewne podróbe bluzy na sobie HAHAHAHAHA (Odpowiedz)
Anonymous 25/07/2013 02:49 skad wiedzialas, ze wskazuje palcem akurat na ciebie? moze na osobe obok ciebie, za toba ? (Odpowiedz)
Justyna Grzywaczewska 16/07/2013 23:32 świetna relacja, żałuję, że nie byłam! naprawdę poczułam się jakbym tam była! : ) (Odpowiedz)
Mika Misko 12/07/2013 09:20 Aww Poziom....jebieszz zajebistąscią seksiaku! Twoje noki nie nudzą i są w huj dobre :* ♥! (Odpowiedz)
Anonymous 11/07/2013 21:14 Ola, to tutaj wskazała na Ciebie Rihanna? http://www.youtube.com/watch?v=pIHxjWPG8U8 (0:40) (Odpowiedz)
Anonymous 11/07/2013 17:24 Nie każdy... Beyonce też narzekała na nasz dziki naród. I nie dziwię się jej- nawet jeżeli jest sławna, to ludzie powinni dać jej troszkę prywatności. Nie prędko wróci ;/ (Odpowiedz)
Anonymous 10/07/2013 23:21 barbadowska suka tylko narzeka. każdy kto wraca chwali Polskę a ta szmata tylko pieprzy głupoty/ (Odpowiedz)
BonyGoo 10/07/2013 22:58 Niesamowity musiał być ten koncert, szkoda, że ja się nie skusiłam aby pojechać. Ale no nic, cieszę się Twoim szczęściem Olu :) (Odpowiedz)
kika. 10/07/2013 21:47 Fajny blog! :)

Jeśli chcesz wpadnij na mojego bloga:
nutkaciszy.blogspot.com
(Odpowiedz)
Anonymous 10/07/2013 19:35 Masz anemię? (Odpowiedz)
Anonymous 10/07/2013 14:24 Wow, jak to przeczytałam to aż mi ciarki przeszły. Jesteś super szcześciarą, bużka! (Odpowiedz)
Milena. *-* 10/07/2013 13:00 Cieszę się, że spełniłaś swoje marzenia, zazdroszczę Ci, że spotkałaś swoją idolkę. ;)
Pozdrawiam.
(Odpowiedz)
Jestę Coldplayerę 10/07/2013 01:39 Super, cieszę się, że spełniłaś marzenie :) (Odpowiedz)
Ania Cybulska 10/07/2013 00:30 strasznie ci zazdroszczę :D
ale wiem ze pewnie było to coś niesamowitego widzieć Rihannę na żywo *_*
http://lifemiziip.blogspot.com zapraszam tak, każdy coś dla cb znajdzie :)
(Odpowiedz)
GirlPetparty 09/07/2013 23:43 Zazdroszczę :)
www.blog017.blogspot.com
(Odpowiedz)
Anonymous 09/07/2013 23:21 tak jak i ja :***** (Odpowiedz)
Sean 09/07/2013 23:18 Myślałam,że będziesz miała z nią zdjęcie. (Odpowiedz)
Anonymous 09/07/2013 23:01 fajnie opisaane ; * (Odpowiedz)
Dariaaa :3 09/07/2013 22:41 Zajebiste <3 Oglądam te filmiki na okrągło ... *.* (Odpowiedz)
poziom 09/07/2013 22:10 thank you, captain obvious (Odpowiedz)
Anonymous 09/07/2013 22:05 hhaha , to nie trojkat , tylko znak szatana, dziewczynko ! (Odpowiedz)
Anonymous 09/07/2013 22:02 najlepsza Ins: ja pier dole (Odpowiedz)
Anonymous 09/07/2013 21:56 Slicznie to opisałaś jestem pod ogromnym wrażeniem, gdy to czytałam czułam się jakbym tam była, razem z Tobą. Kocham Was normalnie :D ZaZdroo ;c (Odpowiedz)
Anonymous 09/07/2013 21:48 Poczułam się jakbym tam była *.* cudowanie :D (Odpowiedz)
Anonymous 09/07/2013 21:31 Mieszkam w Gdyni . I byłam po 17 pod tą bramką . Żałuję bardzo że nie miałam okazji Cię zobaczyć ani zagadać :c (Odpowiedz)
Anonymous 09/07/2013 21:28 wspaniale :) (Odpowiedz)
Anonymous 09/07/2013 21:27 Super ! Naprawdę, uważam, że każdy powinien mieć takie przeżycie jak ty ! Raz się żyje ! :) <3 (Odpowiedz)
Anonymous 09/07/2013 21:21 życze ci jeszcze wiecej tak wspaniałych wspomnień :) (Odpowiedz)
Natalia Bochynek 09/07/2013 21:19 jezu <3 najlepsza Twoja notka, fantastyczna <3
(Odpowiedz)
Marceli Tumelis 09/07/2013 21:17 Opisałaś to tak pięknie, dziękuję. :* (Odpowiedz)
Anonymous 09/07/2013 21:16 wow, ale masz przeżycia *-* zazdro ;3 lubię czytać twojego bloga, jest super! Uwielbiam cię <3 (Odpowiedz)
Alice 09/07/2013 21:15 Awww <3 Moja siostra tez byla :) Ciesze się, że Wam się podobało :D (Odpowiedz)
Anonymous 09/07/2013 21:15 Świetna Relacja <3 prawie jakbym tam był ;) (Odpowiedz)
Anonymous 09/07/2013 21:14 <3 (Odpowiedz)

Dodaj komentarz: