Zabiegi z zastosowaniem kwasów

O konieczności usuwania martwego naskórka nikogo przekonywać nie trzeba. Jeśli dopuścimy do zalegania go, możemy spodziewać się szorstkości oraz bakterii uwięzionych pod warstwą zrogowaceń. Dbamy więc o skórę twarzy, ciała i stóp, a nierzadko też głowy, stosując peelingi, żele z drobinkami i zabiegi w salonach kosmetycznych. Ta metoda oczyszczania skóry może zapobiec wielu problemom, o których więcej przeczytacie w artykule z cyklu „Beauty Czwartek” realizowanym na portalu kimkim.pl. Są jednak sytuacje, w których potrzebne jest oczyszczanie warstw niedostępnych dla zwykłego peelingu. Dzieje się tak zwłaszcza, gdy cera jest podatna na zaskórniki i nie radzi sobie z wydzielaniem odpowiednich ilości sebum, a to skutkuje nieestetycznymi i bolesnymi wypryskami na twarzy, szyi i dekolcie. Nawet, jeśli hormony nie sprawiają problemów z cerą, to zaszkodzić jej może zmienna pogoda – po długo utrzymujących się upałach bardzo szybko nastały niskie temperatury i warstwa ochronna twarzy może potrzebować naszej interwencji w przywróceniu jej właściwego funkcjonowania. Z pomocą przychodzą zabiegi z użyciem kwasów, których dogłębne i długofalowe działanie oczyści buzię oraz wyreguluje jej zachowanie względem warunków zewnętrznych.

Najlepszym okresem do stosowania większości kwasów na twarz jest wiosna i jesień ze względu na wspomniane zmiany pogodowe oraz minimalne ryzyko skrajnych zjawisk jak mróz lub ostre słońce, a ekspozycja cery na którekolwiek z powyższych tuż po wykonaniu zabiegu mogłoby zakończyć się powikłaniami. Podjęłam decyzję o poddaniu skóry serii kwasów ze względu na wstydliwą przypadłość - nieustannie obłożoną wypryskami prawą połowę twarzy. Nie należę do osób z idealną cerą, ale nie sprawiała mi ona nigdy większych problemów – aż do niedawna, kiedy zmuszona zostałam do szukania różnych sposobów zwalczania „niespodzianek” od wewnątrz oraz miejscowo. Gdy zauważyłam, że poprawa nie następuje właśnie na prawym policzku, postanowiłam pójść o krok dalej i oczyścić twarz w salonie Rosell Beauté. Pierwszym powodem narażenia na zanieczyszczenia jest codzienne stosowanie makijażu – ale odkąd koloryt na mojej buzi przestał być jednolity, nie chcę z niego rezygnować. Po drugie – żyję w Krakowie, mieście z kryzysem smogowym i codziennie znajduję się w pobliżu ruchliwych ulic. Brudne powietrze jest zmorą chorego układu oddechowego oraz cery, w której mikroskopijne śmieci zalegają i pogarszają stan. Po konsultacji z Anią umówiłyśmy się na trzy zabiegi oraz docelowy kwas migdałowy, który nie zagrażał typowi mojej cery – wrażliwa mieszana. Skuteczność preparatów zależy od rodzaju kwasu, jego stężenia i wartości pH. Im niższe jest pH preparatu, tym szybciej i silniej przenika przez skórę.

1

Pierwszy zabieg (29.10) - Powder Vit C Ferulac Acid 38% - pH 2

Serię kwasów rozpoczęłam od najlżejszego z dostępnych w ofercie Rosell Beaute, by rozjaśnić przebarwienia (czerwony nos i policzki) oraz w ogóle przygotować skórę na silniejsze stężenia.

Kwas na twarzy w pierwszej chwili nie brzmi jak coś bezbolesnego, co mogłoby poprawić wygląd, a już na pewno nie jak chwila relaksu – jest jednak zupełnie odwrotnie.

Na zabieg przychodziłam bez makijażu, bo i tak pierwszym etapem jest oczyszczenie twarzy przy pomocy delikatnej szczoteczki. Następnie Ania zabezpiecza wrażliwe miejsca (jak dziurka od kolczyka, kąciki ust i oczu) wazeliną przed ewentualnym podrażnieniem, gdyby kwas miał się tam dostać.

Kluczowa substancja rozprowadzana jest delikatnym pędzelkiem, po czym rozmasowywana ręcznie przez Anię (oczywiście w rękawiczkach). Kwas na twarzy pozostaje przez dokładnie trzy minuty, po czym ścierany zostaje przy pomocy zwilżonych wacików. Po oczyszczeniu twarzy ląduje na niej neutralizator wykluczający pozostałości po kwasie, maska odżywczo-nawilżająca i krem nawilżający - wizyta jest zakończona. Od razu po zabiegu zauważyłam rozjaśniony przy pomocy zawartej witaminy C nos, ale – jak uprzedziła Ania – prawdziwe efekty miały przyjść na przestrzeni następnych dni, ponieważ działanie - jak wspomniałam - jest długofalowe. Zostałam pouczona, by do dwóch dni po zabiegu nie korzystać z solarium ani basenu, czego i tak nie miałam w planach. Zrezygnowałam również na ten czas z makijażu. Czwartego dnia po raz pierwszy spojrzałam w lustro z zaciekawieniem, stwierdzając, że jestem jakby mniej różowa niż wcześniej.

2

Drugi zabieg (12.11) – Kwas migdałowy 40% - pH 1,5

Po dokładnie dwóch tygodniach spotkałyśmy się ponownie na zastosowanie kwasu migdałowego. Również tym razem na początku twarz została oczyszczona, wrażliwe punkty zabezpieczone, a kwas rozprowadzony pędzelkiem i wmasowywany przez 3 minuty. Ponoć przy tym stężeniu występuje już możliwość odczuwalnego mrowienia na twarzy, ja jednak nie doświadczyłam żadnego dyskomfortu i spokojnie oddawałam się masażowi twarzy przy przyjemnym zapachu, jaki wydzielała substancja. Po otarciu wacikiem nałożony został neutralizator, by wyeliminować ryzyko pozostawienia śladowych ilości kwasu na skórze. Na zakończenie buzia znów została mocno nawilżona i przez kolejne dwa tygodnie mogłam obserwować efekty drugiego już zabiegu, czyli zminimalizowanie zaskórników na problematycznym policzku oraz ogólne polepszenie cery – widoczne wyrównanie kolorytu, odczuwalne wygładzenie i uelastycznienie skóry, a więc zdrowszy i promienny wygląd.

3

Trzeci zabieg (26.11) – Kwas migdałowy 55% - pH 1,2

Ostatni zabieg z zastosowaniem najwyższego w tej serii stężenia kwasu przebiegał podobnie do wcześniejszych, z tą różnicą, że tym razem odczuwalne było mrowienie na twarzy. Nie określiłabym tego jako ból – po prostu czułam, że coś się na niej dzieje. Efekty obserwuję na bieżąco - na razie jest to jeszcze lepsza kondycja cery i zupełne wyeliminowanie podskórnych stanów zapalnych. Jestem pod wrażeniem, jak ewidentna poprawa nastąpiła przez te sześć tygodni i teraz pozostaje kwestia utrzymania tego stanu. Mam szczerą nadzieję, że problemy nie powrócą, a przynajmniej nie do następnego sezonu na zabiegi, czyli do marca.

Co prawda kwas migdałowy można stosować cały rok bez obaw o powikłania, jednak rozwiązaniem idealnym byłoby go już nie potrzebować. Życzcie mi powodzenia :)

 

Jeśli macie doświadczenie ze stosowaniem tego zaawansowanego peelingu na twarz i możecie podzielić się odczuciami z nim związanymi, serdecznie proszę – podzielcie się w komentarzach! Ci z Was, którzy nie mieli styczności z zabiegami z kwasem, być może po przeczytaniu tekstu zdecydują się na wypróbowanie ich. Znajdą zastosowanie nie tylko przy cerach trądzikowych – pomóc można również przesuszonym buźkom, dojrzałym twarzom… oraz w zwyczajnym oczyszczeniu skóry, jeśli tylko zajdzie na nie potrzeba.

 


8 komentarzy

aga 03/12/2015 16:28 Mam jeszcze pytanko. Jak ze stanem cery po zabiegach? Jest mocno zaczerwieniona/obolała? Można wyjść normalnie do ludzi i nie "straszyć"? ;) (Odpowiedz)
pannafranciszka 03/12/2015 00:40 A ja mam pytanie - kwas migdałowy miałaś nakładany na całą twarz czy tylko na te zaczerwienione miejsca?
Jakaś głupia myśl mi przyszła do głowy, że kontrast na buzi mógłby się przez te zabiegi zwiększyć. Sama walczę z czerwonym nosem i górną częścią policzków, więc zastosowanie kwasów wydaje mi się całkiem fajnym pomysłem.

Mam nadzieję, że nie będziesz potrzebować tej kolejnej wizyty w marcu :D
PS. Miałaś kiedykolwiek problem z typowymi workami pod oczami? Jeśli tak, oprócz makijażu, stosowałaś cokolwiek na tę "przypadłość"?
(Odpowiedz)
oponka 01/12/2015 18:19 Też właśnie zaczęłam zabiegi kwasami. Niestety u mnie jest potrzebne około 6 zabiegów. Z trądzikiem walczę już od 7 lat i niestety mam na twarzy bardzo dużo blizn i przebarwień. Z tego powodu ja stosuje mocniejsze kwasy. Po pierwszym zabiegu widac różnicę. Mała ale jest. I to mi daje nadzieje walczyć dalej :) Pozdrawiam (Odpowiedz)
Magda 01/12/2015 18:16 Masz buzię tak czystą jak z porcelany. Pięknie. Też kiedyś wybiorę się na taki zabieg :) (Odpowiedz)
Hanyvia 01/12/2015 14:22 Czy kwasy można używać, kiedy na twarzy mamy wypryski? (Odpowiedz)
Maks 01/12/2015 15:16 Jeśli jest ich dużo to radziłbym poczekać aż się zmniejszą. Jeśli jest ich kilka to można przeprowadzić zabieg z kwasami. Jeśli jednak Cię to nie przekonuje- przejdź się do jakiegoś salonu, gdzie w ofercie są zabiegi kosmetologiczne i po prostu zapytaj.
mzndrr 01/12/2015 15:13 Wydaje mi się, że powinnaś skonsultować się z dermatologiem, ja używam maści z kwasami i kremu z kwasem migdałowym na trądzik więc ;)
aga 01/12/2015 14:13 Też mam problem z zaczerwieniami i zaskórnikami i nie mogę sobie z nimi poradzić od kilku lat. I co najlepsze mój prawy policzek też jest o wiele bardziej zanieczyszczony. Kiedy przejadę dłonią po prawym policzku, skóra jest bardzo nierównomierna. Poszukam salonu, który zrobiłby taki zabieg w moim mieście, dziękuję za ten wpis :) (Odpowiedz)

Dodaj komentarz: